Hi guys, here are the last news

 last update:  Aug 26th 2018 12:14 pm CEST
 location:   Krakow, Poland
     next:   Paris, France
 last picture:  Rovinj, Croatia
 last article:  language.pl Jak znaleźć dobrą i tanią knajpę w podróży?


Follow us on social media to stay up to date

 

Blog

Jak znaleźć dobrą i tanią knajpę w podróży?

resto.JPG
Niezależnie od tego czy jesteśmy na wakacjach czy w długiej podróży jeść trzeba. Problem jest w tym, jak tu zjeść dobrze i na dodatek tanio w miejscu, którego kompletnie nie znamy? Trip Advisor czy Lonely Planet już dawno przestały być zaufanym źródłem dobrych miejscówek. I jak tu teraz znaleźć dobrą lokalną knajpę w wiosce w Wietnamie, gdzie jesteśmy od wczoraj a nikt nie mówi po angielsku? Albo jak tu zjeść porządny Pad Thai w samym sercu Bangkoku, gdzie nie ma kilometra kolejki amerykańskich turystów i cen rodem z Paryża?

W czasie naszej podróży z plecakiem dookoła świata mieliśmy budżet bardzo ograniczony. Ponadto odkrywaliśmy nowe kultury, nowe światy, nową mentalność i nowe jedzenie. A to co "dobre" i "smaczne", co jest rarytasem, a co jest "fuj", w każdym kraju na świecie oznacza co innego. I właśnie w trakcie tej naszej podróży okazało się, że mam dar! Dar wynajdywania takich knajp, takich perełeczek, których turyści (jeszcze) nie znają, gdzie jedzenie jest pyszne i świeże, a ceny przystępne. Jak ja to robię? Zastanowiłam się i spisałam kilka zasad. Mój system sprawdza się najlepiej w krajach biedniejszych, rozwijających się, głównie tych azjatyckich, bo jakimś cudem panują tam inne zasady i kultura jedzenia. Zatem zamiast dawać wam listę dobrych knajp powiem Wam, jak rozpoznać dobrą knajpę na mieście.

DSC08753.JPG

Zasada nr 1: trzymaj się z dala od miejsc turystycznych.

Nie twierdzę, że każda restauracja na starówce jest zła, ale na pewno jest droga. A przynajmniej droższa niż jakakolwiek dobra lub bardzo dobra restauracja w reszcie miasta. Nie ma oczywiście nic złego w odrobinie luksusu. Jadłam kolację w restauracji na wierzy Eiffle'a i zjadłam smacznie. Kosztowało to dziką fortunę, okraszone było luksusem, podniosłą aurą, pięknym widokiem i szczególną okazją… Uważam jednak, że kolacja ta nie była warta ceny, jaką zapłaciliśmy, a jednak turyści stawiają sobie za punkt honoru kolację na wieży lub chociażby z widokiem na wieżę. Przy tym, miejsca turystyczne stawiają na szczodre portfele wakacjonujących turystów oraz na ich nieznajomość lokalnych smaków. A czasami wystarczy skręcić w jedną boczną uliczkę i przejść kilkaset metrów, żeby odnaleźć perełeczkę: domowa kuchnia, tradycyjne dania i prawdziwe smaki.

DSCN0283.JPG

Zasada nr 2: wybieraj ubogie menu.

Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego! Wiadomo. Restauracje które podają "świeże" pizze, pyszne burgery i tradycyjne sushi, ze świeżością mają tyle wspólnego, co misie polarne z dżunglą amazońską. Są gwarancją mrożonek i półproduktów odgrzewanych w mikrofali. Dobre knajpy specjalizują się w konkretnej kuchni, a nawet w konkretnych daniach. W Japonii restauracje serwujące sushi nie serwują nic innego, w Wietnamie najlepsze Pho podawane jest u ulicznych sprzedawców, gdzie można co najwyżej zadecydować o tym, czy w daniu będzie kurczak, wołowina czy nic. Najlepsze Taquerie meksykańskie też nie mają oszałamiającego wyboru - serwują tacos! Tylko! Jest to gwarancją tego, że jedzenie jest tam świeże a kucharze znają się perfekcyjnie na tym co robią.

DSC03311.JPG

Zasada nr 3: miejsce oblegane to miejsce smaczne.

Nie mówimy tutaj o kilometrowej kolejce turystów, ale generalnie pełna knajpa, to dobra knajpa. Oznacza, że ludzie chętnie tam chodzą, bo jedzenie jest smaczne. Jednak jeśli w kolejce stoi więcej turystów niż "lokalsów", należy zmienić knajpę. Taka kolejka to znak, że coś jest przereklamowane. Wyjątkiem jest tu Mustafa Kebab w Berlinie, gdzie kolejka jest 24 godziny na dobę (i którego wyjątkowo zareklamuję) oraz restauracje japońskie, gdzie stanie w kolejce przed restauracją, jest instytucją samą w sobie.

DSC03622.JPG

Zasada nr 4: Jeśli nie rozumiesz kelnera to dobry znak.

Napisałam kelnera ale chodzi bardziej o kogokolwiek, kto jedzenie serwuje. W najlepszych lokalnych knajpkach, często będących rodzinnym interesem, rolę tę spełnia żona, córka, synowa, teściowa, siostra, kuzynka, itp. lub ich męskie odpowiedniki. Często są oni nad wyraz mili i gościnni, bo czują się zaszczyceni (niestety), że jakiś zagraniczny turysta do ich małej kuchenki raczył zajrzeć. Jeśli widzisz tę ekscytację w oczach i są oni chętni Cię ugościć i dogadać się jakoś mimo bariery językowej, jest to strzał w dziesiątkę! Masz pewność, że obiad będzie przepyszny a Ty zostaniesz ugoszczony/a po królewsku.

DSC02355.JPG

Zasada nr 5: Zapomnij o higienie.

To właściwie powinna być zasada nr 1. Niestety do większości krajów na świecie przepisy sanitarne UE jeszcze nie dotarły i nie ma co się dziwić masarniom chaotycznie "wylewającym" się na chodnik, gdzie piesi zgrabnie omijają leżące na kartonie żeberka, a motorynki parkują się tuż obok kurzych nóżek. Taka jest tam rzeczywistość i chyba naiwnością by było uważać, że w restauracjach "dla turystów" zaplecza kuchenne są czystsze. Ja pocieszam się faktem, że gotowanie zabija większość zarazków a te pozostałe wzbogacą moją naturalną florę bakteryjną. Ponadto wierzę, że takie mięso jest świeże, bez hormonów i innych ulepszaczy i zdecydowanie częściej pochodzi z domowego chowu a nie z kilkuset hektarowej fermy Monsanto. Dla osób bardziej wrażliwych polecam końskie klapki na oczy, mocnego drinka wieczorem i Smectę zawsze w zasięgu ręki, bo nie korzystać z dobrodziejstw "night market'u" w Azji, to jak w ogóle tam nie pojechać.

A czy Ty masz jakieś swoje złote środki na znajdowanie dobrych lokalnych restauracji? Wpisuj je w komentarzu! Dobrych porad nigdy za mało!


Comments

  • No comments available

Add a comment